Przepraszam, że nie było żadnego postu tak długo. Chciałam was powiadomić że będę pisała opowiadania,książki ale tak jak wcześniej pozostaną posty. :)
Rozdział I
Wszystko
zaczęło się 21 lutego, gdy mój tata był poważnie chory. Miałam wtedy 10 lat. Byłam dobrej myśli.
Miałam nadzieję, że tata wróci do domu i będzie jak dawniej… Nie było mi jednak pisane zaznać tego szczęścia ulgi i dawnego spokoju.
Kiedy wstałam i poszłam grać na komputerze, Mama spytała:
- Maja, jedziesz z nami odwiedzić dzisiaj Tatę?
- Nie, pojadę następnym razem.
Kiedy wszyscy wrócili do domu, byli smutni. Nie wiedziałam, co się
dzieje. Moja starsza siostra Lilian płakała. Więc zapytałam:
- Co się stało?
Nie odpowiedziała. Spytałam więc po raz drugi:
- Tata umiera!
Nie wiedziałam, jak
mam zareagować... po prostu nie mogło to do mnie dotrzeć! Gdy poszłam wynieść
śmieci, zaczęła mi spływać łza po policzku. Myślałam, że to nie może być
prawda, że to po prostu pomyłka!
Kiedy poszłam coś zjeść -zadzwonił telefon. Mama po niego pobiegła.
Zaciekawiło mnie, czemu tak się śpieszyła, i kiedy weszłam do kuchni… Moim
oczom ukazały się moje siostry i mama. Były całe czerwone na twarzy. Najwyraźniej
od płaczu, bo tak to właśnie wyglądało.
- Co się stało? –spytałam.
Nikt nie odpowiedział. Spytałam więc po raz drugi
Moja starsza siostra Monika odpowiedziała. Wiedziała, że w takiej
sytuacji trzymanie mnie w niepewności może równać się z bólem wiadomości.
Wiadomości, którą właśnie mi przekazała:
- Tata umarł!
Poczułam się tak, jakby
cały świat mi się zawalił. Nie mogło to do mnie dotrzeć! Płakałam. Po 10
minutach przyszła Lilian, przytuliła mnie i powiedziała, żebym położyła się
spać. Wtedy poczuję się lepiej. Ja jednak wiedziałam, że sen jest tylko snem.
On nie zdziała cudów. Nie cofnie czasu, nie wyleczy zadanych nam ran, nie
przerodzi się w marzenie. On je wyprze i zastąpi koszmarem. Mój Tata również
zasnął, ale ten sen… Ten sen był innego rodzaju. Nie miała racji. Nie poczuję
się lepiej. Nie mogę. Nie po tym, co się stało.
Obudziłam się i pół
przytomna ujrzałam chłopaka z jasną cerą, brązowymi oczami, z czarnymi włosami włosami i
pięknymi białymi skrzydłami. Stał nade mną, Po chwili patrzenia mi w oczy rzekł
coś, co zapamiętałam już na zawsze:
- Jestem Twoim Aniołem Stróżem, do zobaczenia. Będę przy Tobie zawsze
wtedy, kiedy będziesz mnie potrzebowała. Byłem, jestem i będę. Pamiętaj o tym.
Gdy się obudziłam
myślałam że to sen, ale wtedy zauważyłam leżące obok mnie białe piórko. Od
tamtej pory wszystko się zmieniło...
Pierwszy raz piszę takie opowiadanie więc mam nadzieję,że docenicie. Dziękuję też Andrei ponieważ dopisała parę słów i zamieniła je synonimami :) DZIĘKUJĘ :)
Świetny rozdział! <3
OdpowiedzUsuńBędę czytać :)
Z jednej strony-smutne, ale z drugiej... pod koniec ujawnia się cień nadziei.
Czekam na kolejne losy bohaterki ;)
:) rodzą się w mojej głowie coraz większe pomysły chyba mi eksploduje :D
Usuńsuper
OdpowiedzUsuńDziękuję :) dzisiaj pojawi się następny :)
Usuńjeju :( czytałam wcześniej , to jeszcze bardziej dobija :(
OdpowiedzUsuńpierwszą książke ja chce :D
ojej <3 oczywiście na zamówienie :D
UsuńŚwietne <3
OdpowiedzUsuń