sobota, 28 lutego 2015

RODZDZIAŁ I

Przepraszam, że nie było żadnego postu tak długo. Chciałam was powiadomić że będę pisała opowiadania,książki ale tak jak wcześniej pozostaną posty. :)
                                                         Rozdział I
Wszystko zaczęło się 21 lutego, gdy mój tata był  poważnie chory. Miałam wtedy 10 lat. Byłam dobrej myśli. Miałam nadzieję, że tata wróci do domu i będzie jak dawniej… Nie było mi jednak pisane zaznać tego szczęścia ulgi i dawnego spokoju.
Kiedy wstałam i poszłam grać na komputerze, Mama spytała:
- Maja, jedziesz z nami odwiedzić dzisiaj Tatę?
- Nie, pojadę następnym razem.
Kiedy wszyscy wrócili do domu, byli smutni. Nie wiedziałam, co się dzieje. Moja starsza  siostra Lilian płakała. Więc zapytałam:
- Co się stało?
Nie odpowiedziała. Spytałam więc po raz drugi:
 - Tata umiera!
              Nie wiedziałam, jak mam zareagować... po prostu nie mogło to do mnie dotrzeć! Gdy poszłam wynieść śmieci, zaczęła mi spływać łza po policzku. Myślałam, że to nie może być prawda, że to po prostu pomyłka!
Kiedy poszłam coś zjeść -zadzwonił telefon. Mama po niego pobiegła. Zaciekawiło mnie, czemu tak się śpieszyła, i kiedy weszłam do kuchni… Moim oczom ukazały się moje siostry i mama. Były całe czerwone na twarzy. Najwyraźniej od płaczu, bo tak to właśnie wyglądało.
- Co się stało? –spytałam.
Nikt nie odpowiedział. Spytałam więc po raz drugi
Moja starsza siostra Monika odpowiedziała. Wiedziała, że w takiej sytuacji trzymanie mnie w niepewności może równać się z bólem wiadomości. Wiadomości, którą właśnie mi przekazała:
- Tata umarł!
         Poczułam się tak, jakby cały świat mi się zawalił. Nie mogło to do mnie dotrzeć! Płakałam. Po 10 minutach przyszła Lilian, przytuliła mnie i powiedziała, żebym położyła się spać. Wtedy poczuję się lepiej. Ja jednak wiedziałam, że sen jest tylko snem. On nie zdziała cudów. Nie cofnie czasu, nie wyleczy zadanych nam ran, nie przerodzi się w marzenie. On je wyprze i zastąpi koszmarem. Mój Tata również zasnął, ale ten sen… Ten sen był innego rodzaju. Nie miała racji. Nie poczuję się lepiej. Nie mogę. Nie po tym, co się stało.
        Obudziłam się i pół przytomna ujrzałam chłopaka z jasną cerą, brązowymi oczami, z czarnymi włosami włosami i pięknymi białymi skrzydłami. Stał nade mną, Po chwili patrzenia mi w oczy rzekł coś, co zapamiętałam już na zawsze:                                                                                                                                                - Jestem Twoim Aniołem Stróżem, do zobaczenia. Będę przy Tobie zawsze wtedy, kiedy będziesz mnie potrzebowała. Byłem, jestem i będę. Pamiętaj o tym.
       Gdy się obudziłam myślałam że to sen, ale wtedy zauważyłam leżące obok mnie białe piórko. Od tamtej pory wszystko się zmieniło...
Pierwszy raz piszę takie opowiadanie więc mam nadzieję,że docenicie. Dziękuję też Andrei ponieważ dopisała parę słów i zamieniła je synonimami :) DZIĘKUJĘ :)

7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział! <3
    Będę czytać :)
    Z jednej strony-smutne, ale z drugiej... pod koniec ujawnia się cień nadziei.
    Czekam na kolejne losy bohaterki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) rodzą się w mojej głowie coraz większe pomysły chyba mi eksploduje :D

      Usuń
  2. jeju :( czytałam wcześniej , to jeszcze bardziej dobija :(
    pierwszą książke ja chce :D

    OdpowiedzUsuń